Archiwa kategorii: Trendy

Negging

NEGGING czyli niby komplement ale z ciężkim jak ołów podtekstem. Taki „komplement” ma tysiące igieł a jego prawdziwym celem jest dokopanie Ci a nie podziw i szczere gratulacje.

Przykłady? Ależ proszę!

„Pięknie schudłaś ale to chyba w Twoim wieku nie jest zbyt rozsądne”

„Gratuluję zaproszenia do jury ogólnopolskiego konkursu, Ty to masz szczęście”

„Piąta książka, super, a sprzedają się chociaż? Dziś mało kto kupuje książki”

„Ćwiczysz, biegasz, masz czas na kawki z koleżankami – zazdroszczę. Ja jednak wybieram rodzinę”

Orzeszkurwamać!

Kiedyś pewnie bym się tylko uśmiechnęła i w myślach umniejszyła każdy swój sukces. Dziś pytam wprost „co masz na myśli” a potem patrzę jak agresor poci się próbując wybrnąć z sytuacji w którą sam się wkopał.

Nie miej litości a dyplomację odstaw na bok. Obnażaj intencje i tnij łeb tam gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. Niech manipulator/ka ma świadomość, że odkryłaś w co gra. Jeśli zrobił/a to Tobie, robi to też innym. Może Twoja asertywność sprawi, że kogoś „ocalisz”.Doświadczyłaś/eś neggingu na własnej skórze?

Po co Ci to?

Wśród moich Klientek jest coraz mniej tych, które muszą MIEĆ a coraz więcej takich, które chcą świadomie BUDOWAĆ OSOBISTY STYL. Uwielbiam ten stan, kiedy podczas rozmowy z Klientką nie muszę już tak często jak kiedyś zadawać prostego acz zmuszającego do refleksji pytania „po co Ci to?”. Powiesz teraz – banalne pytanie. Zgadzam się. Ale ważne i z ogromną mocą sprawczą bo często stopuje tych co to zawsze są w emocjach i „muszą”. Czasem emocje biorą górę i wszelkie wcześniejsze założenia trafia szlag. Oczywiście jedna wizyta w galerii handlowej nie powinna zrujnować Twoich planów bo drobne wpadki i upadki mają wzmacniać a nie grzebać marzenia o fajnej garderobie i doprecyzowanym stylu. Jednak my kobiety często/gęsto działamy zerojedynkowo i albo rybka albo akwarium. I po co?

Oto kilka prostych zasad jak kupować z głową i tylko to co jest Ci potrzebne.

1. Sprawdź kiedy i dlaczego kupujesz kompulsywne i koniecznie odkryj co Cię gubi.

Czy jest to…
• zabijanie czasu – „mam chwilę, wpadnę do galerii, z nudów a może coś wpadnie mi w oko”
• niska samoocena – „w niczym co mam nie wyglądam dobrze i muszę kupić coś nowego”
• trendy – „muszę to mieć bo to jest teraz na topie, Iksińska to też ma a reklamuje to Igrekowa”
• nagroda – „pracuję ciężko więc mi się należy”
• pocieszenie – „miałam zły dzień, muszę sobie go wynagrodzić”
• ……………………………………… (wpisz swojego wrednego Zgredka, który popycha Cię do zakupowych przestępstw)

2. Zapytaj samą siebie po co kupujesz daną rzecz.

Ale hola, hola – odpowiedzi w stylu „bo jest ładna”, „przyda się”, „okazja” nie są powodem do zakupu. Oczekuj od siebie merytorycznej odpowiedzi w stylu: nie mam spodni do pracy, wszystkie umarły śmiercią naturalną a te: „mają super tkaninę, fason, kolor, cenę i pasują na co najmniej 4-5 okazji oraz do większości bluzek, które noszę. Sprawdzą się zarówno wiosną, jesienią i zimą. Pasują do marynarek, swetrów i mam do nich odpowiednie obuwie, etc.” I to dopiero jest powód do zakupu.

3. Skup się na jakości danego ubrania a nie na oprawie jaka mu towarzyszy

Większość badziewia na rynku otacza błysk, kolor, muzyka, znana twarz i Bóg wie co jeszcze. Niestety ma to ogromny wpływ na Twoje decyzje zakupowe. W efekcie kupujesz chiński T-shirt za cenę sukienki z jedwabiu tylko dlatego, że ktoś pozwolił sobie na manipulację Twoją oceną.

Możesz temu zapobiec i nie dać się nabrać tanie sztuczki czyli oddziel otoczkę od produkt i na początek…
• odseparuj upatrzony obiekt od towarzyszącej jej reszty – muzyka, zapachy, światło i opinia sprzedawcy jak bardzo Ci to potrzebne / jak Ty w tym bosko wyglądasz. Jak już to zrobisz zastanów się czy podoba Ci się dany T-shirt / sukienka / obuwie czy otoczka jaka mu towarzyszy. Spróbuj zobaczysz jak w mgnieniu oka dana rzecz stanie się zwykła lub wręcz nieciekawa.
• popatrz na to co wybrałaś pod kątem wykonania: szwy, tkanina, konstrukcja ubrania – jak się gdzieś ciągnie to układanie tego będzie problemem, guziki, zamki, wszycie metek, podszewka lub jej brak i inne niezwykle ważne podczas dalszego użytkowania rzeczy.
• metka zobowiązuje a poliestrowa kiecka za 600 zł to wstyd dla marki. Logo/ nazwisko/markę buduje się na jakości, zaufaniu i serwisie – niestety niektórzy o tym zapomnieli
• na koniec wróć do punktu 2 czyli odpowiedz sobie na pytanie „po co mi to?, czy będę to nosić?, jak często?, na jakie okazje?, z czym?”

Takie nawyki zakupowe może nie są łatwe ale za to niezwykle skuteczne.

Copyright 2020 Dominika Zaborowska

Powrót do przeszłości – sztruks

Materiał zero-jedynkowy czyli albo go kochamy albo nienawidzimy. I to szczerze.Ten mięsisty, zazwyczaj w kolorze brązu lub ciemnej zieleni przypomina Ci marynarki profesorów uczelni lub bibliotekarzy Na szczęście to tylko stereotyp bo wystarczy sięgnąć po żywe lub jasne kolory sztruksu i te przekonania tracą moc. Jednak bez względu na uczucia warto abyś wiedział/a, że król lat 90 ubiegłego wieku powrócił i ma się dobrze.

Czy sztruks można nosić w sposób ciekawy? Oj tak!
Przede wszystkim z uwagi na strukturę i trójwymiarowość.Sztruks pięknie łączy się zarówno z wełną, tweedem, kaszmirem, mięsistą bawełną jak i z jedwabiem czy piką tworząc miłe dla oka połączenia. Lubię go również w połączeniu z kratą lub dżinsem a w stylizacjach męskich stosuję z pasjami. Kobietę namówić na sztruks już tak łatwo nie jest. Gruby, mięsisty sztruks dodaje nie tylko powagi ( w końcu noszą go emeryci) ale i kilogramów tu i tam dlatego wybierając ubranie z tego materiału warto się zastanowić gdzie go na sylwetce „położyć”. Cienki jest bardziej łaskawy.

Sztruks to bawełna, która z uwagi na swoją strukturę łatwo się wyciera dlatego inwestycje w niego nie mają sensu bo bez względu na to czy kupisz spodnie za 50 czy za 500 zł będą żyły podobnie.

Kiedyś miałam piękny biały płaszcz z grubego, mięsistego sztruksu. Niestety postanowiłam uprać go samodzielnie. Zginął śmiercią okrutną a szkoda bo dziś chętnie bym się z nim przywitała. I nie ze względu na modę ale zwyczajnie zatęskniłam.

Copyright 2020 Dominika Zaborowska

Zainspiruj się…

…nie zawsze modą, czasem postawą.

Od tygodnia czytam o decyzji Sussexów wraz z pełnymi jadu komentarzami, które w większości niestety pochodzą od kobiet. Tymczasem ja podziwiam Meghan, bo bez względu na konsekwencje i bez proszenia o zgodę wybrała swoją drogę. I o tę „drogę” trwa wojna, bo zdaniem wielu, Jej obowiązkiem było trwać na polu walki i bez słowa sprzeciwu przyjmować kolejne razy. „Przecież wiedziała na co się pisała” – twierdzą inni. A może nie wiedziała. Może w najczarniejszym horrorze nie przypuszczała, że będzie atakowana o wszystko i za wszystko i nikt poza mężem się za nią nie wstawi. I tak dzień w dzień, przez ponad rok. Dałabyś radę?

Meghan oskarżana jest również o brak szacunku dla Królowej. A gdzie była Królowa przez ostatnie półtora roku kiedy prasa atakowała Meghan? Wystarczył jeden Jej ruch aby prasa odpuściła nagonkę. Ale Królowa nie zrobiła nic. A jak wiadomo zamiatanie niewygodnych spraw pod dywan wychodzi jej bardzo sprawnie bo o pedofilskich wybrykach Andrzeja jakoś nikt nie pisze.

Pracując z kobietami obserwuję, że często boją się zmian mając na uwadze jedynie to, co ludzie powiedzą, co się wydarzy, jak coś będzie odebrane. I tkwią w układach, które je uwierają. Są jak Diana lub Kate – kobiety z klasą, idealne na zewnątrz i niesamowicie smutne w środku. Można przecież całe życie machać rączką do poddanych, z pokorą znosić zdrady męża usuwając jego kochanki z królewskiego grona i zbierać pochwały za stylizacje. Być correct. Albo zawalczyć o swoje szczęście, mieć głos i nie robiąc nikomu krzywdy zejść z pola bitwy. Życzę każdej kobiecie takiej odwagi oraz tak śmiałych decyzji w sytuacjach trudnych. Często szkoda czasu na walkę skoro można zwyczajnie odejść pokazując jednocześnie wrogom oraz „szefom wszystkich szefów”, że wszystko ma swój kres. Ich zdziwienie – bezcenne.

Copyright 2020 Dominika Zaborowska

Podsumowanie roku

Podsumowanie roku od Vogue i kilka słów od Zaborowskiej

Przeczytałam podsumowanie roku 2019 od Vogue i… sama nie wiem. Niby wszystko pięknie ale z tym „eko trendem” w branży odzieżowej trudno mi się zgodzić bo deklaracje marek o zmniejszaniu złego wpływu na środowisko czy transparentności produkcji można między bajki włożyć. I nie trzeba być znawcą tematu, wystarczy spojrzeć na wybiegi na których trwa niekończący się festiwal głupoty. „300 metrowe wybieg z miniaturami paryskich dachów” są zapewne niewyobrażalnie widowiskowe, niestety ich blask trwa zaledwie jeden wieczór. Czy nadal mówimy o zmianach w branży?
Deklaracje o nowych włóknach pozyskiwanych z roślin pozytywnie nastrajają jak się takie wiadomości czyta jednak nikt, nawet małym druczkiem, nie dopisze że koszt takiego materiału wynosi często 30-40 euro za metr. I tu czar pryska bo wiadomo, że sieciówki takich ubrań z uwagi na cenę raczej nie wprowadzą. Oczywiście zawodowo i tym samym na bieżąco „nie siedzę” w temacie więc być może ceny produkcji eko materiałów uległy zmianie czego bardzo nam i markom życzę. Mega pozytywna jest wiadomość o rezygnacji potentatów branży z naturalnych futer.

Co jeszcze?

Niestety mimo nasilenia informacji o eko katastrofie w Polsce nadal nowa rzecz określa byt oraz pozycję społeczną. Kupujemy ponad stan, zakładamy kilka razy i wyrzucamy lub „oddajemy” uważając się za zbawców biedniejszej „reszty”. Zupełnie niesłusznie. Powoli zaczyna nas interesować JAK coś zostało zrobione, Z CZEGO i ewentualnie GDZIE. Ale już CO SIĘ Z TYM STANIE jak przestaniemy to nosić mamy w nosie. Więc jak tylko pozbędziemy się jednych ubrań to natychmiast biegniemy do Galerii aby kupić kolejne. Taka ekologia i taki pomysł na styl. Na genialny trend z wypożyczaniem ubrań mam wrażenie po rozmowach z Klientkami Polska nie jest jeszcze gotowa – oczywiście mogę się mylić i taką też mam nadzieję. Ponieważ H&M zadeklarował, że od nowego roku wprowadzi możliwość wypożyczania ubrań przez Klientki mocno się będę temu przygadać.
Fajne natomiast zaczyna być to, że kupowanie w określonych markach staje się dla coraz większej grupy ludzi wyrazem wyznawanej ideologii. I w tym trendzie widzę szanse dla marek które działają etycznie. Dlaczego? Bo niezmiennie twierdzę, że za metką od dawna nie stoi jakość więc dlaczego płacić za poliester 1000 zł tylko dlatego że jest „prestiżowy” i ma znane logo skoro można wesprzeć swoimi zakupami marki, których wartości są nam bliskie.

Tyle o eko a teraz co nowego na wybiegach?

No niewiele poza tym, że sylwetka w modzie przestaje być kobieca lub męska, pojawia się trzecia płeć i to jest chyba jedyny barometr zmian społecznych jakie następują. Plus mikro torebki. Trochę mało jak na cały rok. Lata 20 ubiegłego wieku różniły się modowo od 30 a te od 40, 50, 70, 80 czy 90.Trendy były widoczne na ulicach a kreatywność projektantów pozytywnie zaskakiwała. Od 2000 roku wszystko się zmieniło. Jedyne co na szybko przychodzi mi do głowy to sukienka MIRACLE autorstwa Stelli McCartney w której na czerwonym dywanie w 2011 roku pojawiła się Kate Winslet. I tyle nowości które robią „wow”. Dlatego dopadło mnie niepokojące poczucie, że projektantów – wizjonerów w stylu Coco Chanel na modowej arenie już nie ma, dlatego co sezon dostajemy „odgrzewane kotlety”: jak wiosna to kwiatki, groszki i pastele a jak zima to kratka, pikowania i welur.

Copyright 2019 Dominika Zaborowska

Czarny piątek – i co z tego!

Nadciąga „czarny piątek” więc pamiętaj proszę…

1. Twoja szafa to nie śmietnik dlatego nie znoś do niej ubrań tylko dlatego, że są tanie. Miej ważniejszy powód.

2. realna potrzeba podparta konkretnymi argumentami jest podstawą każdego zakupu. Stwierdzenie: „muszę bo się uduszę” nie jest wystarczającym argumentem.

3. chaos nie sprzyja zakupom – zaplanuj co potrzebujesz, w jakim kolorze i na jaką okazję. Bez tego nie wychodź z domu i nie otwieraj internetów

4. wyobraź sobie 5 stylizacji / okazji do których będzie pasowała dana rzecz. Nie potrafisz? Nie kupuj!

5. odkrywaj nowe marki – szczególnie młodych projektantów i nie omijaj ich sklepów tylko dlatego, że ich ubrania są drogie. Często właśnie tam czekają na Ciebie prawdziwe okazje i przeceny.

6. bądź zero-jedynkowa czyli żadne tam…
„jak schudnę to będzie dobrze”,
„mam dość szukania – biorę co jest”
„jak zmienię rękaw/podszewkę/ pasek to będzie dobrze”,
„kolor nie taki ale fason boski więc może apaszkę tudzież biżuterię założę i będzie dobrze”.
„boski kolor / wzór/ dekolt / mankiet ale fason do bani – jakoś to ogram i będzie dobrze””
„za rok mam ślub siostry ciotecznego brata stryja Gienka – to biere, może założę”

Bądź realistką i odpowiedz sobie szczerze na pytania:
– Ile rzeczy które tak kupiłaś nosisz?
– Ile kiedykolwiek przerobiłaś/zmieniłaś i nosisz?
– Ile oddałaś komuś jeszcze z metką?

Dlatego nie kupuj ubrań, którym czegoś brakuje, są za małe/za duże /nie takie jakbyś chciała. Kupuj tylko te w których już w przymierzalni wyglądasz perfekcyjnie. Poza tym za chwilę przecenią wszystko jeszcze bardziej bo nowy sezon za pasem i trzeba pozbyć się towaru z magazynów. Jak nie, to w przyszłym sezonie doszyją falbankę/cekin/frędzel / rękawy z tiulu i tak oto powstanie nowy trend i kolejne „must have”. Bo kasa w portfelu marek musi się zgadzać a konsumentki to frajerki którym jak się zapoda dobrą bajeczkę kupią wszystko.

Nie daj się. Bądź świadomą konsumentką i twardą zawodniczką dla której rynek będzie musiał zrezygnować z produkowania tandety i wrócić do korzeni tworząc modę, która czyni kobietę piękną a nie biedną, Dyktatura marek powoli się kończy bo ludzi odpowiedzialnych, etycznych i świadomych jest coraz więcej. Bądź jedną z tych odpowiedzialnych, które swoimi decyzjami zakupowymi zmieniają świat. Wyraź swoje zdanie portfelem bo to zawsze boli najbardziej.

Copyright 2019 Dominika Zaborowska

Czarny piątek – pierwsze starcie

Odezwała się we mnie Merida Waleczna walcząca z tandetą w sklepach, dlatego pokażę Ci jak nie dać się nabrać na 70%off.

Na pierwszy ogień wrzucam KURTKI I PŁASZCZE.

KROK 1
Policz ile kurtek/płaszczy masz. Serio, licz. Matematyka jeszcze nikomu nie zaszkodziła a wielu pomogła. To ile?
………………………………………………………………………………..
Ile z tych kurtek/płaszczy jest nadal ok?
………………………………………………………………………………..
Nosisz je? Nie są zniszczone? Jeśli tak, to po co Ci nowe?

Nie nosisz ich bo…………….(odpowiedz sobie proszę dlaczego. Każda odpowiedz jest dobra bo pokazuje kierunek kolejnych zakupów oraz to czego masz unikać)
Jeśli nie chcesz ich nosić to komu je sprezentujesz/sprzedasz zanim kupisz nową/y kurtkę lub płaszcz?
………………………………………………………………………………..

I tak oto właśnie zrobiłaś szybkie porządki w kurtkach i płaszczach 🙂

KROK 2
Czasem/często kupujemy coś czego później nie nosimy. Wisi to to w szafie i straszy, przypomina ile kasy kosztowało i w depresje wpędza. I po co Ci to?

Co zatem musi mieć Twoja kurtka/płaszcz abyś nosiła ją z przyjemnością?
Wypisuj:
Kolor:…………………………………………………………………….
Fason:…………………………………………………………………..
Długość:………………………………………………………………..
Dodatki typu pasek, kiszenie, kołnierz, kaptur:……………
Inne:……………………………………………………………………..

Wiesz już wszystko?
To teraz powiem Ci coś bardzo ważnego…
Jeśli kupisz kurtkę lub płaszcz, który nie będzie spełniał powyższych punktów, które przed chwila sama napisałaś to będziesz się smażyć w piekle własnych wyrzutów sumienia i straconej kasy. A tego przecież nie chcesz więc bądź konsekwentna i twarda jak Rambo, John Wick czy Lara Croft.

KROK 3
Co jeszcze musi mieć Twoja kurtka/ płaszcz (z technicznego punktu widzenia) abyś była z niej zadowolona napiszę Ci jutro.

Copyright 2019 Dominika Zaborowska

Nowy sezon, must have, musisz, powinnaś, kup…

Koniec wakacji oznacza nowy sezon a nowy sezon oznacza, że „modowo-trendowy” armagedon nadciąga jak tsunami. Zakupy z Klientkami to element mojej pracy, który z roku na rok napawa mnie coraz większym strachem. W sklepach półki uginają się od tandety, sklepy są nią wypełnione pod sufity, alternatyw coraz mniej a powrót z zakupów bez zakupów niektórych napawa żalem. Zupełnie niepotrzebnie.

Dlatego …
– wyłącz proszę przekonanie, że musisz „już, teraz, natychmiast”. Nie spiesz się, daj sobie czas na decyzję. Jak mawiała moja Babcia „pół światu tego kwiatu”, „jak nie ten płaszczyk to inny”, „nie wykupią Ci”. I zawsze miała rację.

– przestań kierować się wyłącznie ceną i zacznij patrzeć na swoją szafę jak na Fundusz Inwestycyjny a nie jak na ZUS.

– planuj: fasony, kolory, styl. A potem kupuj wyłącznie to, co sobie zaplanowałaś. Bądź KONSEKWENTNA Kobieto.

– odkrywaj nowe i nie bój się zaglądać zarówno do marek premium jak i do ciucholandów. Zaufaj, że zdziwisz się nie raz.

– bądź kreatywna, baw się modą. Dodatki potrafią zmienić opatrzoną rzecz w nową kreację. Ale to zależy czy będziesz chciała zmienić swoje nawyki czyli zanim pobiegniesz i kupisz „nowe” najpierw sprawdzisz czy „stare” rzeczywiście nie działa.

– obserwuj trendy i naucz się z nich wybierać tylko to, co Tobie służy. To Ty jesteś w tej zabawie najważniejsza a nie nowy kolor sezony czy buty kaczuszki. Nie daj się nabrać na bełkot, że coś koniecznie musisz mieć, coś jest „must have” sezonu i jak nie masz to kaplica. Większość kaplic zachwyca swoją wyjątkowością a w „must have” paraduje cała ulica.
Trendy warto znać ale nie należy ich na siłę wprowadzać do szafy.

Na koniec najważniejsze:

Bądź dla siebie miła czyli nie szukaj dziury w całym i nie punktuj się jak potłuczona za wzrost, wagę, wiek, kolor oczu. Potraktuj to co masz jak najlepszy kapitał, doceń co masz a potem oczaruj świat.

I tak oto starą, dobrą Zaborowską pojechałam. I będę Ci to tak co jakiś czas przypominać, aż do znudzenia bo głęboko wierzę, że warto.

Copyright 2019 Dominika Zaborowska

Fascynator i spółka

W związku z ostatnim wpisem, nadciągającymi jesiennym trendami a przede wszystkim z uwagi na milion pytań ( no może 5 ) o zasady i zasadność noszenia kapelusza tudzież fascynatora, jako osoba z natury leniwa postanowiłam przejrzeć swoje zasoby i znalazłam stary wpis na ten temat. Zakładając – wyłącznie na wszelki wypadek i oczywiście niesłusznie – że leniwiec pospolity jest również Twoim ulubionym zwierzakiem, aby oszczędzić Ci szukania tekst zamieszczam poniżej.

Najważniejszy powód aby je nosić mówi, że…
kapelusz i fascynator podkreśla przynależność do wyższych sfer.

Gdzie go zatem prezentować?
Zgodnie z etykietą fascynatory przede wszystkim na ślubach, pogrzebach, wyścigach konnych i wszelakiej maści imprezach. Ponieważ fascynatory nie cieszą się niestety dużą popularnością w Polsce serdecznie Cię do ich noszenia namawiam. Tym co nie dygną podczas witania się z Tobą możesz postawić piwo.
Kapelusze możesz nosić bez większych ograniczeń czyli zadawaj szyku idąc po zakupy do Tesco. Poza etykietą noś fascynatory gdzie chcesz, bo są piękne same w sobie, wyrażają osobowość oraz styl.

Jak nosić?
Obydwa nakrycia głowy powinny współgrać z Twoim typem urody, strojem, porą dnia i okazją – o tym wszystkim przeczytasz wpis niżej. Ponieważ wcześniej zapomniałam napisać, to własnie jest okazja aby uzupełnić wiedzę, że zarówno kapelusz jak i fascynator nosimy po prawej stronie głowy. Dlaczego? Takie są kodeksy królewskie więc szkoda czasu na rozkminkę, noś i już bo co Ci w sumie zależy.

Zakazy i nakazy, które warto znać:
W kapeluszu nie siadamy do stołu. Nie wypada jeść w czapce i już. Nie wnikaj, zastosuj, smacznego. I to jest pierwsza ważna zasada o której powinnaś pamiętać jeśli dla przykładu wybrałaś kapelusz na przyjęcie weselne, Panowie mają gorzej, bo mężczyzna ściąga kapelusz wchodząc do pomieszczenia, kobiety ściągają kapelusz jedynie podczas obiadu. Czyli postać sobie możesz ale pojeść już nie. W fascynatorze możesz jeść, pić, tańczyć a jak się zmęczysz to nawet zasnąć.
Druga zasada mówi, że duże ronda kapeluszy po 18.00 nie są w dobrym tonie i oznaczają, że pomyliłaś plażę z wieczorowym wyjściem. Nie myl zatem – damie nie wypada.

Na koniec ciekawostka po przeczytaniu której podziękujesz, że nie urodziłaś się na początku XX wieku : „kłaniając się znajomemu na ulicy, mężczyzna podnosi kapelusz prawą ręką, o ile znajomy idzie z lewej strony, i na odwrót lewą, jeżeli idzie z prawej. W przeciwnym razie zakryłoby się sobie twarz i znajomy mógłby pomyśleć, że nie jemu składamy ukłon.” – Podręcznik Dobrego Wychowania Rościszewski 1905

Cudownego dnia:)

Copyright 2019 DominikaZaborowska

Wakacyjna wyprzedaż – jak kupowac aby nie żałować

Jedni porządkują swoje szafy sprawdzając co mają w nadmiarze i czego w nich brakuje, inni polują na okazje. Jeśli należysz do drugiej grupy, poluj wyłącznie na prawdziwe okazje.

Okazja to nie niska cena.
Okazja to rzecz, która odmieni Twój wizerunek, doda mu sznytu i będzie dopełnieniem Twojego osobistego stylu.

Aby było łatwiej zdefiniujmy słowo okazja bo to z reguły ułatwia zakupy i wycisza emocje. Oto moja definicja jaką stworzyłam dla swoich Klientek. 2 punkty aby było łatwo.

Modowa „okazja”…
– jest to rzecz potrzebna w Twojej szafie.
Dla przykładu brakuje Ci białych T-shirtów więc na nie polujesz i kupujesz w ilości 1 max 2. Nie 22 bo po 9,99 były.
Kup Kobieto jeden, ale w jakości najwyższej na jaką Cię stać. Przypominam do znudzenia – nie o ilość ale o jakość toczy się wojna. Krzywo uszyty T-shirt z niskiej jakości bawełny nie będzie zdobił. Nawet jako piżama.

– jest to rzecz, którą będziesz nosić a nie tylko „mieć”.
Ciuchów z kategorii „ładne, tylko okazji brak” masz w swojej szafie wystarczająco, po co Ci kolejny? Zanim zatem ruszysz na polowanie przeanalizuj swoje potrzeby, braki i okazje – łatwiej Ci później będzie podjąć decyzję. Proste? No ba!

Może być to rzecz na którą polowałaś wcześniej ale z uwagi na jej cenę wahałaś się nad jej zakupem. Teraz cena jest ok więc jeśli nadal Ci się podoba to bierz. No właśnie „JEŚLI NADAL CI SIĘ PODOBA” bo może się okazać, że obniżka ceny wyzerowała Twoje zainteresowanie. Wnioski?

Nie daj się też nabrać na powszechnie znane numery:
– ostatnia sztuka/rozmiar
– tylko Pani w tym tak pięknie wygląda
– wcześniej to kosztowało miliony monet

Łam własne schematy i wchodź do sklepów, które zazwczaj z uwagi na ich ceny omijasz. Możesz być zaskoczona promocją bo magazynowanie niesprzedanego towaru jest kosztowne więc korzystaj. Oczywiście są nadal marki, które wolą spalić ubrania niż je oddać ale z uwagi na fakt, że jest to powszechnie nagłaśniane i piętnowane jest ich coraz mniej.

Powodzenia!

Masz swoją definicję „okazji”? Bosko! Podzielisz się?
Z góry dziękuję! Niech z niej skorzysta jak najwięcej zaginionych dusz:)

Copyright 2019 Dominika Zaborowska