Czym jest STYL?

Styl to dla mnie nic innego jak połączenie codziennego ubioru z osobowością i stylem życia.

Najszybsza droga do wystartowania w poszukiwaniach własnego stylu to zbudowanie bazy opartej na klasyce a potem doprawianie jej tym, co Ci w duszy gra. Pytanie tylko, jaka jest Twoja dusza…

  • Naturalna, Kobieca, Bon Chic, City, Glamour, Artystyczna?
  • Który z powyższych stylów jest Twoim wiodącym a który wspierającym?
  • Czego nie powinno zabraknąć w Twojej garderobie czyli jakie są Twoje klasyki?
  • Co Cię gubi – bo każdy styl ma swoje mroczne odbicie od Pani Kosmitki zaczynając, poprzez Panią Starszą, Dzidzię Piernik oraz Panią NieZależyMi na Wampie w Tesco kończąc. Jakie są Twoje słabości, które podstępnie rujnują Twój wizerunek?

Mieć styl oznacza również posiadanie zdolności łączenia przeszłości z teraźniejszością i przyszłością.

  • Przeszłość to klasyki w Twojej garderobie. To ubrania, które z uwagi na swój ponadczasowy fason i kolor zawsze będą wyglądały dobrze.
  • Teraźniejszość to moda i trendy. Umiejętne połączenie teraźniejszości z przeszłością pozwala bawić się modą i korzystać z niej w sposób swobodny bez parcia na bycie w trendach z zachowaniem tożsamości.
  • Przyszłość to awangardowe podejście do mody, wychodzie poza utarty schemat. Jeśli jesteś na etapie odkrywania tego co Ci w duszy gra Przyszłość manifestuj dodatkami i drobnymi elementami, które będą jak wisienka na Twoim pięknym torcie.

Czy stylu można się nauczyć?

Oczywiście i to na poziomie Masters. Dlaczego tak twierdzę? Gdyż nikt nie rodzi się stylowym. Osobisty styl nie towarzyszy nam od chwili urodzenia ale kształtuje od najmłodszych lat pod wpływem otoczenia. Potwierdzeniem tej teorii są osoby publiczne, które w 90% na początku swojej kariery wyglądały po prostu źle ale odpowiednio pokierowane budzą dziś powszechny zachwyt. Tylko nie myśl teraz proszę o pieniądzach jakie za tym stoją czy operacjach plastycznych jakim się poddały. Obie wiemy, że gruby portfel to za mało aby być stylową a epatowanie metkami pozostawmy niewolnikom trendów oraz ludziom bez wyobraźni i kreatywnego podejścia do mody. Oczywiście ładniejszy nos = ładniejsza buzia. Jednak jak z tej buzi płyną farmazony to nawet Prada nie pomoże. Bo styl to nie tylko ubranie, makijaż czy dodatki – to również Twoja osobowość, styl życia i obycia.

 

Copyright 2018 Dominika Zaborowska

Glamcore czy normcore?

Glamcore oznacza bycie glamour w wersji hard core.
To odwrotność minimalizmu zwanego przez niektórych normcorem.

Styl ten pozwala na pełne szaleństwo w doborze kolorów, form i wzorów a jego geneza sięga lat 50, kiedy to projektanci postanowili wprowadzić na ulice więcej ekstrawagancji, blichtru i kobiecości. Pierwszymi przedstawicielkami ówczesnego glamcore były pinup girls. Lata 80 mocno przyczyniły się do jego rozwoju ale i dodały nutę groteski oraz rokowego pazura. Przykładem glamcore z lat 80 jest Madonna.

Glamcore oznacza noszenie ubrań, które często są nie tylko drogie ale i niepraktyczne ale są to ubrania o których jak się je zobaczy nie można przestać myśleć. Kobiety, które wybrały ten styl często określane są jako rajskie ptaki miast. Glamcore dla wielu kobiet oznacza flirt z luksusem no bo kto normalnie pracujący zakłada o 10.00 rano cekiny i łączy je z dżinsem, kolorowym futrem oraz 20 cm szpilkami. Jednak wyobrażenie, że aby być glamcore wystarczy wrzucić na sobie cokolwiek byle było dużo, kolorowo i błyszczało jest błędem. Mieszanie cekinów z piórami czy frędzlami dodając do tego faktury i kolory wymaga niebywałego wyczucia i wiedzy w przeciwnym wypadku zamiast glamcore wyjdzie cyrk, który czasami przychodzi nam oglądać. Szczególne nasilenie mamy podczas imprez typu Fashion week gdzie blogerzy modowi i celebryci prześcigają się w pomysłach i próbach zaskoczenia audytorium.

Projektanci, którzy upodobali sobie styl glamcore to Roberto Cavalli, Balmain, Elie Saab, Oscar de la Renta. Znane kobiety, które noszą go z klasą, że aż zapiera dech w piersiach to Anna Dello Riso, Miroslava Duma, Giovanna Battaglia,Uljana Siergiejenko oraz Tamara Gonzales Perea czyli Macademian Girl.

Osobiście kocham minimalizm i na co dzień właśnie ten styl wybieram. Ale muszę przyznać, że glamcore w wydaniu powyższych Pań przyciąga moją uwagę i kusi a lato to taka pora, kiedy chętnie sięgam po kolor, zakładam więcej biżuterii i szukam inspiracji w boho.

A jak jest z Tobą?
Glamcore czy normcore?
A może zupełnie coś innego? Jeśli tak, to co?

Copyright2018 Dominika Zaborowska

Czerwień

Czerwień rubinu, kasztanów, strażacka, makowa, wiśniowa, pomidorowa, paprykowa, truskawkowa, malinowa, hiszpańska, meksykańska. Tango, karmazyn, karmin, szkarłat, cynober, burgund, cegła… i co tu wybrać?

Czerwień to kolor ognia, miłości i działania. To kolor, który ludzie jako pierwszy rozpoznają zaraz po przebudzeniu oraz pierwszy kolor rozpoznawalny przez niemowlęta. Człowiek prehistoryczny kolorem czerwonym malował każdy przedmiot, który był dla niego ważny ale w większości kultur czerwień symbolizowała wojnę. Czerwień wybierają ją ludzie ambitni, odważni i ekstrawertyczni o silnym charakterze, lubiący rywalizację.

Jak nosić kolor czerwony:
•Czerwień jest widowiskowa sama w sobie dlatego najlepiej prezentuje się jako total look. Często do takich stylizacji kobiety sięgają po obuwie w kolorze czarnym a o niebo lepiej będą prezentować się szpilki w kolorze nude lub złotym.
•Moje ulubione połączenia czerwieni z innymi kolorami to:
z granatem
z beżem
z szarością
z fioletem
z fuksją
z oranżem

Czerwień dobrze wygląda w tak zwanym trójpaku czyli w otoczeniu nie jednej ale dwóch braw podstawowych: czerwony/biały/granatowy lub czerwony/czarny/biały

Czerwień stanowi doskonałe tło dla wzorów szcególnie pasków, kropek oraz panterek.

Copyright 2018 Dominika Zaborowska

Kolor roku 2018 – ultra violet

Kolorem roku 2018 został fiolet a dokładnie Ultra Violet

Instytut Kolorów Pantone definiuje go słowami: kreatywność, oryginalność, innowacyjność.

Ma on komunikować wizjonerskie myślenie, pomysłowość, eksperymentowanie i wychodzenie poza ramy.Fiolet to dziecko gorącego romansu błękitu i czerwieni. Jest nieoczywisty, wyczuwamy w nim bowiem energię obu barw, cechy, które wzajemnie się wykluczają.
• błękit to czystość, duchowość, odrzucenie potrzeb ciała
• czerwień wręcz przeciwnie: taniec zmysłów, witalność, życie. Dlatego niektórzy historycy sztucy czy psychologowie kolorów widzą we fiolecie symbol odwiecznej walki ducha z ciałem.

Fiolet to kolor magii, pasji i luksusu, niezwykle mistyczny, intuicyjny oraz władczy. Jest tajnym odpowiednikiem bieli.

Co oznacza:
to barwa duchownych i kolor ludzi wrażliwych, artystycznie uduchowionych, posłusznych tylko sobie, poszukujących odpowiedzi na pytania egzystencjalne.

Co robi:
koi nie tylko nerwy, ale także oparzoną słońcem skórę, łagodzi dolegliwości związane z udarem słonecznym. Potrafi stłumić uczucie głodu i reguluje przemianę materii. Podnosi świadomość duchową, zatrzymuje w biegu, zmusza do przyjrzenia się wszystkiemu wokół, wycisza.

Jego przeszłość historyczna:
u Azteków i Inków, oznacza królewskość i suwerenność, podczas gdy w kulturze rzymskiej łączony z oddaniem i pokorą. Był on noszony przez elity świeckie, jak i kościelne odzwierciedlając ich status społeczny gdyż fioletowy barwnik należał do jednych z najdroższych i jedynie najbardziej zamożni obywatele mogli sobie pozwolić na ubrania w tym kolorze. W latach 60. fiolet był to kolor buntu. Miał prowokować i symbolizować zmiany

Moje najlepsze połączenia fioletu z innymi kolorami to:
– z pomaranczem
– z czerwienią
– z niebieskim
– ze złotem
– z czernią

Copyright2018 Dominika Zaborowska

Zasady stylu Dominiki Z

Oto 8 zasad, które warto poznać zanim zaczniesz cokolwiek w sobie zmieniać. Dla mnie stanowią punkt wyjścia do trwałych zmian podczas pracy z Klientką. Mam nadzieję, że i Ciebie zainspirują.
 
Zasada nr 1 – Zaakceptuj rzeczywistość
„Problemem” dla wielu kobiet jest ich waga lub sylwetka. Zawsze mówię: chcesz rozwiązania? Oto ono. Przestań narzekać i męczyć otoczenie historiami czego masz za dużo, za mało czy nie tam gdzie byś chciała bo przyciągasz uwagę do rzeczy, których nikt oprócz Ciebie nie widzi. Znam wiele idealnych kobiet, które mimo perfekcyjnej sylwetki są przeciętne. Znam tez takie, które są niedoskonałe i fascynujące. Ich tajemnica jest to, że lubią siebie i swoje niedoskonałości. Zaakceptowały rzeczywistość i korzystają z uroków życia zamiast jęczeć w kącie lub co gorsza publicznie. Tak, jak o sobie myślisz Ty sama, taką widzą Cię inni bo w dzisiejszych czasach ludzie są tak skoncentrowani na sobie, że wierzą w to co mówisz. Jak jesteś piękna to jesteś a jak masz cellulit i zmarszczki to masz. Kropka. Pytasz czy powinnaś się przyjrzeć swoim przekonaniom na swój temat? Tak, musisz. Bez tego niestety nie ruszymy z miejsca.
 
Zasada nr 2 Doceń potęgę stroju ale bądź sobą
Ubranie jest często lekceważone i określane mianem powierzchownego szczegółu nie zasługującego na większą uwagę. Nie potrafię się z tym zgodzić gdyż wygląd w jednej chwili, czy Ci się to podoba czy też nie i bez słów mówi o Tobie bardzo dużo. Zdradza Twoją osobowość, tożsamość, gust, wartości, status materialny, obecny nastrój. Jest Twoją wizytówką, logo z którym kojarzą Cię inni. Dlatego traktuj swoje ubranie jak inwestycję i nie wypełniaj swojej szafy przypadkowymi rzeczami. Miej mniej ale w najlepszej jakości, na jaką Cię stać gdyż to jak wyglądasz wkłada Cię do konkretnej szuflady i kategoryzuje. Możesz się z tym nie zgadzać ale musisz to wziąć pod uwagę jeśli chcesz nawiązywać relacje z innymi ludźmi, pracujesz, prowadzisz firmę, chcesz awansować zawodowo i społecznie. Ale mi się tu nie przebieraj tylko pokaż światu jaka jesteś i wybieraj ubrania, które mają takie cechy jakie sama chcesz ucieleśniać. Mądrość, kreatywność, kobiecość, niezależność, pewność siebie, zaufanie, powagę, poczucie humoru, charyzmę – to wszystko możesz pokazać swoim strojem i wyglądem. Podobnie jak niechlujstwo, brak szacunku, lenistwo. Piłeczka jest po Twojej stronie.
 
Zasada nr 3- Bądź świadoma
……swojej urody i atutów czyli nie daj się oszołomić modzie na fuksję jeśli w tym kolorze wyglądasz jak po ciężkiej chorobie. Dobrze ubrana kobieta nie goni za trendami ale w nich wybiera. Zna swoje ograniczenia i nie robi z nich wielkiego halo. Wie co do niej pasuje i to nosi to tak, że inny dają ją za wzór stylu i klasy.
 
Zasada nr 4 – Czaruj zamiast szokować
Jeśli lubisz stylizacje „na bogato”, przemyśl całość i zatrzymaj się na dłużej przed lustrem aby sprawdzić czy nadal jest „wow” czy jesteś już niechcący po stronie „upsss”. Pamiętaj jednak też o drugiej stronie tej zabawy czyli o tym co powiedziała Susan Catherine „ … że ciągle hołdowanie dyskretnej elegancji jest jak udawanie martwego” . Dlatego baw się modą, miksuj tkaniny, kolory, wzory, sprawdzaj w czym dobrze się czujesz, Przy okazji odkryjesz, które partie Twojego ciała lubią być podkreślane wzorem lub/i kolorem a które lepiej „się czują” w ascezie i minimalizmie.
Zasada nr 5 Bądź kreatywną „stylową bestią”
… i wykorzystuj moc dodatków. Chustką można owinąć szyję i nosić ją wyłącznie w chłodne dni. Ale można też owinąć biodra, włosy, rączkę torebki. Narzucić na marynarkę, płaszcz, bikini – zrobić z niej dodatek, który zmieni codzienny ubiór w kreację. Dlaczego o tym piszę? Bo pieniądze podobnie jak duże ilości ubrań jakie za nie kupujesz nie są wyznacznikiem posiadania stylu. Możesz mieć wszystkiego dużo i nadal stylu nie posiadać – wiemy to obie.
 
Zasada nr 6 – Okazja wybiera strój
… czyli cekiny + woal + 14 cm szpilki przyprawione makijażem na Kaczora Donalda o 13.00 w Tesco nie są najlepszym pomysłem. No chyba, że w ten sposób chcesz podkreślić wyjątkowość sytuacji, w jakiej się znalazłaś
 
Zasada nr 7 – Stylową się jest a nie bywa
… dlatego zdecyduj czy chcesz być stylowa i jeśli Twoja odpowiedź będzie na tak to bądź do cholery konsekwentna. Twoje tłumaczenia związane z brakiem czasu, nadmiarem obowiązków, opieką nad chomikiem czy innymi codziennymi sprawami pozostaw dla siebie. Świata to nie obchodzi. Sorry.
 
Zasada 8 Styl to proces
… a nie przebieranka zakończona zdjęciem na fejsa. Jak ma być dobrze to potrzebny Ci jest czas aby poznać siebie i swoje oczekiwania, kolory, fasony. Potem zaplanować – bo szafę się planuje a nie wypełnia – a na koniec przetestować w celu wprowadzenia ostatnich szlifów. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Poza tym podczas tego procesu i tak będziesz się dobrze bawić – obiecuję.
 
Jak zaakceptujesz powyższe przejdziemy do szczegółów. Jak nie zaakceptujesz też przejdziemy, tylko sukcesu Ci nie wróżę niestety. Miałam być uprzejma? Przepraszam, wybrałam szczerość. Bo Cię lubię i dobrze Ci życzę.
 
Oto wstęp do mojej najnowszej książki „Zasady stylu Dominiki Z, która ukaże się pod koniec roku. Bon Appetit:)
Copyright 2018 Dominika Zaborowska

Ubrania – klasyki czyli co?

Dla niektórych klasyka stylu to biała koszula, spódnica ołówkowa, trencz, szpilki, „mała czarna”, granatowe dżinsy o prostym kroju, żakiet w stylu Chanel, kopertówka, perłowy naszyjnik lub kolczyki.. To niezwykle piękny zestaw, pytanie tylko czy dla każdej z nas oraz czym jest podyktowany jego wybór. Trendami i/lub opiniami innych czy potrzebami i osobistym stylem.

Oczywiście  owa „mała czarna” często ratuje nas z opresji jaką może być nieplanowane wyjście lub impreza rodzinna. I pewnie właśnie dlatego pokutuje w nas przekonanie, że bez „małej czarnej” szafa nie ma sensu. A przecież „małą czarną” może zastąpić wieczorowy smoking damski, jedwabny kombinezon czy też zjawiskowa koszula ze spódnicą. I w tych rzeczach możesz nie tylko lepiej wyglądać ale przede wszystkim lepiej się czuć. Dlatego pod słowami „klasyka stylu” dla każdej z nas może kryć się coś innego. Wszystko zależy od tego jakie jesteśmy, jaki styl życia prowadzimy, w czym czujemy się swobodnie. Niestety niektóre kobiety tak bardzo pragną być odbierane jako stylowe, że zamiast stworzyć swoją własną mapę stylu kopiują to co sprawdziło się u innych. Inne, mimo że wiedzą co lubią nosić i w czym dobrze się czują i tak czasem kupują ubrania, których potem nie noszą.

Jak to zmienić?

Na początek stwórz swoją bazę czyli ubraniowe „must have” w którym bez względu na pojawiające się mody i trendy dobrze się czujesz.

Oto moje ubraniowe „must-have”, bez którego trudno mi wyobrazić sobie swoją garderobę:

  • Spodnie ze skóry
  • Cygaretki
  • Biała koszula
  • Bluzka hiszpanka
  • Sukienka w stylu boho – multikolor
  • Spódnica w stylu hiszpańskim
  • Marynarka o kroju smokingu
  • Skórzana ramoneska
  • Płaszcz szlafrokowy o długości maxi
  • Skórzane trampki Converse, koniecznie białe
  • Buty bikery
  • Muszkieterki
  • Kolczyki
  • Zegarek
  • Czerwona pomadka

Jak widzisz brakuje tu ołówkowej spódnicy, „małej-czarnej” czy nieśmiertelnych dżinsów. Oczywiście w mojej garderobie bywają też inne ubrania. Ale tylko bywają czyli są jak goście. Natomiast powyższa lista to stali lokatorzy i jak któryś „zejdzie ze starości” to natychmiast ma następcę. A jakie są Twoje ubraniowe niezbędniki bez których nie ruszysz z miejsca? Co lubisz tak bardzo, ze jak otwierasz szafę to w pierwszej kolejności po to sięgasz. Bez czego trudno byłoby Ci się obejść?

Copyright2018Dominika Zaborowska

 

W czym do ludzi – Wigilia

Wigilia tuż, tuż…
Jak już uwolnisz się od pierogów, kapusty, barszczu, grzybów czy karpia to wiesz, że w tym dniu wypadałoby również „wyglądać” bo Szanowna Rodzina przyjdzie nie tylko na ucztę duchową i kulinarną ale i będzie chciała upamiętnić każdą chwilę. I zrobi to, bo każdy jej członek ma telefon a te telefony mają aparaty fotograficzne, które oprócz stołu i choinki uwiecznią również i Ciebie na wieki i dla przyszłych pokoleń. Zrób zatem wszystko co w Twojej mocy aby z uśmiechem oglądać te zdjęcia i aby Cię nikt nimi następnego dnia lub po wsze czasy nie szantażował.
W swoim życiu widziałam już różne wigilijne stylizacje – od zakolanówek plus mini poprzez cekinowe bolerka i getry czy suknie rodem z Dynastii na dżinsach na T-shirtach kończąc. No cóż, Rodziny się nie wybiera, Rodzina jest i robi wszystko co w może aby dostarczyć Ci emocji czyli daje czadu. Jestem też ogromną fanką swetrów w kolorze wściekłej zieleni ze świętym Mikołajem, reniferem lub elfem w tle ale wolę je na dzieciach. Dorośli tego dnia lepiej prezentują się w wersji eleganckiej. Tylko nie „pól weselnej” gdzie „pół” oznacza kapcie domowe założone do garnituru lub kiecki z cekinami „bo i tak pod stołem nie fotografują”. To, że nie fotografują nie znaczy, że masz wyglądać kosmiczne. Więc „idź na całość” Kobieto i nie żałuj parkietów, bo jak mawiała moja Babcia „podłoga jest dla ludzi a nie ludzie dla podłogi”. Już słyszę jak grzmisz „ale przecież nie o strój tego dnia chodzi ale o BYCIE RAZEM”. No ba. Tylko to dla wielu to najważniejszy dzień w roku i dobrze by było wyglądać stosownie do okazji co w BYCIU RAZEM jak obie wiemy kompletnie nie przeszkadza. Wigilia to dla wielu czas szczególny który spędzamy w domu swoim lub osób nam bliskich, niech więc Twoja stylizacja będzie stosowna do okazji i rangi imprezy.

Co zatem wybrać na ten wyjątkowy wieczór?

Po pierwsze kolor: 

klasyczna biel, czerń lub granat – tu opisywać nie muszę, Klasa i styl. Amen.

Po drugie nadal kolor:

czerwień – sukienka, usta, paznokcie, obuwie, dodatki – wybierz chociaż jeden element. Nie mów „nie lubię czerwieni” bo to tylko oznacza, że jeszcze nie odkryłaś SWOJEGO odcienia. Czerwień to jeden z najpiękniejszych kolorów jakie może nosić kobieta. Więc nie strzelaj focha tylko noś.

Po trzecie fason:

sukienka lub zestaw ze spódnicą – ale bez frędzli, cekinów, metalicznych akcentów, odkrytych pleców, pępka czy biustu. Na wujka Miecia polować przecież nie zamierzasz więc ubierz się stosownie i jak mawiają osoby klasyczne „przyzwoicie”. Koktajlowka w tym wypadku będzie w sam raz. Biała koszula plus spódnica również. Kochasz spodnie – ok, ale wybierz stylowe cygaretki zamiast wygodnych baggy.
Legenda: 
• koktajlówka to sukienka do kolan, bez udziwnień typu tren czy pióra w …(sorry zapędziłam się), może mieć odsłonięte ramiona ale gorsetowa sukienka to to nie jest. Biurowa też nie.
• spodnie typu baggy – to w skrócie myślowym spodnie rurki z obniżonym krokiem. Mój mąż mawia „z miejscem na pieluchę”. Noszę je namiętnie i nie zniechęci mnie do nich nigdy.
Uwaga niebezpieczeństwo: „sukienka z  weluru” – welur pogrubia a jak wiadomo będą zdjęcia, które też dodają kilogramów więc oszczędź sobie stresu. O welurze i tym jak go nosić będę mówiłą 3 stycznia na pierwszym webianarze jaki dla Ciebie przygotowałam. Mam nadzieję, że będziesz.

Po czwarte dodatki:

no rzesz w końcu przyszedł czas na „komplety” czyli założenie kolczyków i bransoletki albo bransoletki i naszyjnika albo naszyjnika i kolczyków RAZEM. W końcu możesz, masz jeden wieczór na pokazanie całego „zestawu” bez posądzenia o to że jesteś Dulska. Więc pokazuj.
Legenda:
Komplety noszone w dzień powszedni ikony stylu z Ciebie nie zrobą niestety. No chyba, ze masz w kalendarzu pomiędzy biurem a zakupami w Tesco zaplanowaną herbatkę z Królową Angielską podczas której poruszycie tematy pogody oraz ogrodów.

Po piąte obuwie:

kapcie są be, czółenka cacy. I tyle w temacie. Przestań się wygłupiać i nie opowiadaj, że kapcie góralskie dobrze komponują się z koktajlówką. Obie wiemy jak jest naprawdę. Nie bredź też jak potłuczona o wygodzie bo to oznacza, że nie masz wygodnych czółenek w swojej szafie a to niedobrze wróży i stawia Cię w złym świetle jeśli nie potrafisz sobie sama wygodnych butów kupić. Jeśli nie czółenka to może chociaż eleganckie baletki założysz? Jednym zadaniem: nie rób Kobieto wiochy i w Wigilię wyglądaj stylowo od stóp do głów a nie tylko do kolan.

Linki do wysokiej jakości sukienek, kurtek, dodatków i rzeczy, poznasz na webinarach, które zaczynam już w styczniu. Nie mówiłam Ci? Cholera, zapomniałam. Więc mówię teraz. Będziemy dyskutować o obecnych trendach, o tym jak je nosić, z czym łączyć i przede wszystkim gdzie kupić aby nie znosić do swoich szaf szmat jakie proponują nam niektóre marki. Zakładam, że nie zawsze trafię w Twój gust ale jakościowo Cię nie zawiodę. Rezerwację swojego miejsca możesz zrobić tu:

 www.dominikazaborowska.pl/konieczmodaczasnastyl

Na dzień dzisiejszy jest nas już ponad 100 a pokój konferencyjny zmieści 150 osób więc jak masz ochotę dołączyć to nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę.

Serdeczności i do zobaczenia:)

Copyright2017 Dominika Zaborowska

„Mała-czarna” i spółka

Ostatnimi czasy jestem zapraszana jako „atrakcja” na wszelakie firmowe jubileusze oraz konferencje, których ukoronowaniem są kolacje połączone z wieczorem tanecznym. 89% kobiet występuje na nich w „małych czarnych”, uznając taką sukienkę za strój „klasyczny, bezpieczny, szykowny”. Ponieważ ja ciut niestandardowa jestem postanowiłam zrobić test i pokazałam zdjęcie z jedego z takich spotkań koleżance po fachu z pytaniem co sądzi. Grzecznie zapytała „czyj to pogrzeb był”. Niestety miała rację, bo oprócz uśmiechniętych twarzy Uczestniczek wszystko było iście żałobne. „Małe czarne” były wyłącznie czarne. Towarzyszyły im czarne rajstopy, buty oraz makijaż. Jednym słowem zjazd żon mafii po udanej próbie przejęcia władzy nad światem.

Dziewczyny,

„mała czarna” nie zawsze musi być czarna!

Krwisto czerwona, atramentowa, szafirowa, szmaragdowa, w kolorze fuksji, amarantu, karmazynu, chili, starego złota, ultramaryny, kobaltu, oberżyny, indygo, kawy, srebra też da radę. A jak już jest czarna (bo czarny to jedyny kolor, który dopuszczasz) to pamiętaj, że czerń lubi towarzystwo ciekawej biżuterii, dodatków oraz makijażu pełnego blasku lub koloru. Sukienka to też nie jedyny wybór. Są piękne spódnice, seksowne damskie garnitury, bajkowe koszule, kombinezony w wersji wieczorowej. I to wszytko może być w kolorze.

Tadammmm!

Dodatki to nasza zmora.

Kobieto, istoto kosmiczna czy musisz targać na imprezy cały swój dobytek? Ja wiem, ze przezorny zawsze ubezpieczony ale bez przesady:

• kosmetyczka wypełniona po brzegi

od podkładu zaczynając na eyelinerze kończąc – już widzę jak z tego wszystkiego korzystasz. Szczególnie tuszu, evelinera, cieni czy różu. Do tegokomplet pędzli, gąbek i aplikatorów.

• perfumy

no ba, im więcej tym duszniej szczególnie po szybkim kawałku. Mieszanka potu z Chanel nr 5 to będzie to, o co Ci chodziło od początku

• buty na zmianę

bo Ty stonoga jesteś albo Twoje buty mają ograniczone możliwości czyli po 24.00 odmawiają współpracy i muszą odpocząć

• plastry

komplet do butów. A jak na imprezie są noże to tym bardziej lepiej je mieć w ilości „całe opakowanie”

• coś na ból głowy, żołądka, zgagę

doktor Quinn miała mniej w swojej torbie jadąc ratować świat niż Ty zabierasz na te kilka godzin spędzone w towarzystwie ludzi zdrowych

Co powiesz tym razem na pomadkę i bibułki matujące makijaż, chusteczki, kartę kredytowa i telefon?

Jeśli Twoja kreacja jest na bogato wybierz prostą torebkę, bez ozdób, które nie zawsze komponują się z resztą. I żadne mi tu wymówki pod tytułem „torebka jest tylko na wejście” bo to waśnie wtedy przyjaciele zrobią Ci zdjęcie. Jeśli lubisz minimalistyczne kreacje postaw na torebkę, która będzie jokerem Twojej stylizacji. Lśniące torebki -pudełka noś w ręce ozdobionej mocną biżuterią: bransoletami, pierścieniami – wzmocnisz efekt. Torebki na pasku pozostaw na koktajle i bankiety na stojąco.

Kolejna nasza narodowa fantazja ułańska dotyczy rajstop:

• Czarne, cienkie rajstopy przy jasnej skórze dają efekt topielca. Sorry, sprawdź sama. Sino i brudno a wszelkie naczynka, żylaczki i inne ozdobniki widać lepiej niż kiedykolwiek. Jak sięgniesz po rajstopy 60 DEN wyglądasz też dziwnie bo wieczór to wieczór i nawet jak w planach masz kulig to musisz wybrać pomiędzy wizerunkiem wieczorowym a codziennym. Założenie grubych rajstop do wieczorowej sukienki pasuje tylko w przypadku jeśli Twój partner założy szorty do marynarki. Taki zestaw uczyni z Was Króla i Królową Balu a w pamięci i telefonach obecnych pozostaniecie na zawsze.

• Druga opcja to rajstopy beżowe ale mocno opalone, które w połączeniu z sukienką bez rękawów mówią „nogi były na wakacjach, ramiona zostały w kraju”. Patrz a już byłaś bliska sukcesu, niestety dałaś się namówić Pani ze sklepu na kolor rajstop w kolorze opalenizny rodem z Kalifornii. Jak masz jasną karnację to albo skorzystaj z 2-3 sesji (i to jest max) w solarium albo kup rajstopy, które podkreślą szlachetność Twojej skóry.

Jak czerń to kabaretki lub rajstopy ze szwem a w przypadku smukłych i długich nóg ze wzorem. Jak beż to naturalny, satynowy, max 8 DEN.

Czas spotkań rodzinnych i imprez wszelakich czyli „wyjść” już za chwilę dopadnie nas wszystkich.

Nie wyglądajmy na nich jak na własnym pogrzebie.

Copyright2017 Dominika Zaborowska

Moda jest efemeryczna, dress code to zasady.

Jesteś kompetentna, miła, często pracujesz za innych i grzecznie czekasz na awans. A tu cisza. W czym tkwi problem? Może nie chodzi o to „jak pracujesz” ale o to „jak wyglądasz”? Są trzy rzeczy, które mają kluczowy wpływ podczas budowania relacji. Są to: wygląd, zachowanie i wypowiedzi – kolejność nieprzypadkowa. Oznacza to, że niedoceniany przez wielu ubiór to pierwsze i niezwykle silne narzędzie komunikacji. Czasem mówiąc o dress code słyszę zdanie „w mojej pracy nie ma dress code, każdy przychodzi ubrany jak chce”. To jest dress code tylko jego najniższy szczebel czyli casual.
Kochana moja, Twój wizerunek w biznesie nie jest oceniany w kategoriach „dobry” czy „zły” ale w kategoriach „stosowny” lub „niestosowny”. Ubiór może budować zaufanie lub niechęć, skupiać uwagę lub rozpraszać, dodawać decyzyjności lub Ci ją odbierać. Decyduj sama.
 
Oto najczęstsze błędy popełniane w stroju biznesowym:
Mężczyzna:
• Czarne garnitury noszone na co dzień do biura
• Brązowe garnitury noszone podczas reprezentowania firmy, negocjacji, prezentacji publicznych
• Jasne lub wzorzyste garnitury na wieczór
• Koszule: czarne, z krótkim rękawem, koszule sportowe (z kieszonką na torsie)
• Fabrycznie wiązane muszki na gumce
• Krawaty: czarne, z dużymi wzorami, w rzucających się w oczy kolorach, za długie lub za krótkie
• Obuwie: w kolorze szarym, obuwie znoszone lub sportowe
• Krótkie skarpetki
• T-Shirty ze sloganami, postaciami z filmów lub kreskówek
• Ubrania źle dopasowane do sylwetki
• Ubrania zbyt kolorowe i wzorzyste
 
Kobieta:
• Stroje zbyt obcisłe i mocno eksponujące sylwetkę
• Długości mini i maxi
• Falbanki, koronki, gipiury, dżety. Tkaniny metalizowane, błyszczące lub prześwitujące
• Nadmiar biżuterii – powyżej 3 elementów, plastikowa biżuteria.
• Brak upięcia włosów, które sięgają poniżej linii ramion.
• Obuwie: odkryte, na bardzo wysokim obcasie, metalowe, stukające obcasy. Klapki, sandałki, obuwie z błyszczącymi ozdobami.
• Rajstopy czarne lub we wzory
• Spodnie o długości 3/4 lub 7/8
• Bezrękawniki, odkryte ramiona lub pachy
• T-shirty ze sloganami, kwiatkami i innymi „ozdobnikami”
• Zbyt intensywny makijaż, zapach, manicure
• Futra
 
A jak jest prawidłowo?
 
Torba dla kobiety pracującej powinna być skórzana, bez dodatków, jednokolorowa. Na tyle duża aby mogła pomieścić dokumenty, laptop/notebook, kalendarz, wizytownik, telefon etc.
Najlepiej typu „tote” czyli do ręki, na krótkich uszach, bo w biznesie nie targamy nic na biodrze czy ramieniu.
Podczas spotkań biznesowych zarówno w firmie jak i podczas biznes lunchu nie wieszaj swojej torby na oparciu krzesła. Jedyne miejsce w którym będzie się dobrze prezentowała to podłoga. Wiem, wiem… przesądy, zabobony etc. Niestety/stety biznes to nie przesądy tylko twarde zasady i albo jesteś „kizią-mizią” albo kobietą reprezentującą poważną firmę z którą warto nawiązać kontakty biznesowe.
 
Kupując marynarkę do pracy warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy:
– tkaninę (rodzaj)
– kolor i wzór
– podszewkę (rodzaj tkaniny, kolor)
– fason (jak się ma do Twojej sylwetki)
– długość
– linię ramion
– klapy
– kieszenie
– guziki
– wykończenia
– sposób prania
– okazje biznesowe na które będziesz ją nosić
– z iloma rzeczami z Twojej garderoby będzie się komponowała lub na jakie kolory i fasony innych ubrań warto zwrócić uwagę jeśli dopiero zaczynasz budować swoją garderobę do pracy.
– inne marynarki w Twojej szafie ( zakup marynarki w tym samym kolorze, fasonie nie jest najlepszą inwestycją)
 
To tak na szybko. Pod lupę oprócz toreb i marynarek wrzucimy koszule, spódnice, spodnie, płaszcze, bluzki, topy, obuwie, torebki a nawet bieliznę. Ale najważniejsze będzie to, że podczas spotkania zaplanujesz swoją biznesową garderobę na bazie 30 elementów, w oparciu o Twoje najlepsze fasony, wzory i kolory. Dlaczego zaplanujesz ? Bo z doświadczenia z pracy z Klientkami wiem, że sama wiedza co nosić a czego nie to za mało aby wyglądać stylowo. Wizerunek trzeba zaplanować w myśl zasady „szafę się planuje a nie wypełnia” a nie biegać po sklepie z obłędem w oczach w poszukiwaniu granatowej marynarki, bo gdzie tam napisali, że „granat jest najlepszy”. I co zrobisz dalej z tą granatowa marynarką Kobieto? Powiem Ci. Powiesisz w szafie – mole się ucieszą – a sama pójdziesz ubrana do pracy tak jak tydzień, miesiąc czy rok temu. Kropka.
 
Jeśli stwierdziłaś, że taka wiedza jest dla Ciebie przydatna możemy spotkać się 4.11 w Warszawie, 18.11 w Chorzowie lub 2.12 we Wrocławiu. Więcej informacji znajdziesz na stronie https://www.facebook.com/konieczmodaczasnastyl/ w zakładce wydarzenia.
Copyright 2017 Dominika Zaborowska

Kupowianie to wyzwanie – płaszcz damski

Płaszcz jako taki pojawił się w modzie w XIV wieku i ma wojskowy rodowód. Kiedyś był wyznacznikiem statusu społecznego. Dziś pod nazwą płaszcz kryje się ponad 20 fasonów okryć wierzchnich. Niektóre z nich to: dyplomatka zwana też Chesterfieldem, budrysówka, polo, rotunda, szynel, palto, pelisa, trencz.

Na co warto zwrócić uwagę kupując płaszcz:

Materiał
Wełna owcza, jagnięca, wielbłądzia, alpaka, tweed, flausz – te grzeją i wyglądają szlachetnie czyli dodają klasy. Oprócz tego na cieplejsze dni welur, aksamit. Akryl to najgorszy z możliwych wyborów. Niestety z uwagi na cenę króluje na sklepowych pókach.

Krój
Konstrukcja płaszcza podobnie jak marynarki opiera się na jego ramionach. Zwróć zatem szczególną uwagę na ich krój i dopasuj go do swojej sylwetki. Wąskie ramiona poszerzy duży kołnierz i pagony. Duży biust nie lubi dużych kołnierzy, kieszeni i dwurzędówek. Za to świetnie wygląda przy dekolcie w szpic i pasku w linii tali. Warto się również zastanowić nad płaszczem typu szlafrok, bez guzików za to z paskiem. Kieszenie, szczególnie te duże i nakładane niestety poszerzają biodra.

Kolor
Sylwetki smukłe mogą sobie pozwolić na mocny, neonowy kolor. Pełne sylwetki pokochają kolory neutralne takie jak grafit, granat i kolor wielbłądziej wełny. Pamietaj że czerń nie wyszczupla tak dobrze jak granat ale w postarzaniu nie ma sobie równych.

Długość
Jeśli chodzi o długość obowiązuje zasada – im dłuższy płaszcz tym jego linia powinna by bliżej ciała. Pamiętaj jednak, że drobne i niskie kobietki potrzebują małych i krótkich płaszczyków Kobiety niskie o pełniejszych sylwetkach również powinny zrezygnować z długości do kostek lub 3/4 stawiając na płaszcze do linii do lub ciut poniżej kolan Panie o słusznym wzroście mogą poszaleć z długością pod warunkiem że nie mierzą 185 cm i nie ważą 49 kg. Jeśli tak, muszą się ratować dużymi wzorami, kieszeniami, ozdobnymi guzikami i innymi ozdobnikami dodającymi brakujących kilogramów. Jest jeszcze jedna zasada, którą warto znać: w przypadku sukienek i spódnic płaszcz powinień kończyć się na wysokości kolan czyli sięgać do kozaków/oficerek. Dlaczego? Aby nie sztakować sylwetki na kawałki. Poza tym jak widzę na ulicy kobietę która ma kozaki do kolan, rajtuzy widoczne w iości 10 cm, spódnicę, kolejne 10 i płaszcz to jedyne co może uratować taki look to jeden kolor. Niestety wybór czarnego oznacza, że spotkałam wronę. Ale to tylko moje osobiste odczucia więc możesz je spokojne zignorować.

Styl i funkcjonalność
Starannie dopasuj styl płaszcza do reszty swojej garderoby bo co z tego, że podoba Ci się długi model do kostek skoro na co dzień jeździsz samochodem. Kupisz go i powiesisz w szafie. W efekcie z zakupu ucieszą się mole a Ty sama będziesz nosić kurtkę z ubiegłego sezonu.

Copyright 2017 Dominika Zaborowska